Bardzo lubię to zdjęcie... czyste, naturalne piękno.
Musiało to być ekstatycznie cudowne uczycie, być tam wtedy i patrzyć w niebo,
doświadczać tej chwili całym sobą, wdychając mroźne powietrze...z lekkim zawrotem głowy... ale czy to od wysiłku? adrenaliny ? zimnego wiatru czy? z nadmiaru piękna i zachwytu?! Jak to możliwe, że Świat potrafi być tak przeszywająco piękny, tajemniczy i jednocześnie przerażający? Czy jest coś doskonalszego w fotografii krajobrazu niż oddanie namiastki uczucia, wrażliwości i zachwytu jakiego doświadczył fotograf w momencie robienia zdjęcia, kiedy czas na chwile się zatrzymał? W dobie fotografii, gdzie gonitwa za modą i techniką wizualną spycha treść i emocje na drugi plan...fotografia oddająca piękno przyrody i wszechświata robi na mnie największe wrażenie. Owszem jest tu i dobry kadr, dobrze rozmieszczone linie prowadzące, świetny warsztat i styl..., ale oprócz tego jest to nieuchwytne "coś"!
Kończąc ten przydługi komentarz, który trochę mi się rozrósł i postanowiłem go wrzucić jako "analizę", ale raczej analiza to nie jest w pełnym rozumieniu tego słowa.... pozostaję mi jeszcze jakiś czas popatrzeć na doskonałe ośnieżone szczyty, pieszczone księżycowym blaskiem i światłem odległych gwiazd, chcę wierzyć, że dane mi będzie ujrzeć podobny widok na własne oczy i "zatracić" się w nim...
Musiało to być ekstatycznie cudowne uczycie, być tam wtedy i patrzyć w niebo,
doświadczać tej chwili całym sobą, wdychając mroźne powietrze...z lekkim zawrotem głowy... ale czy to od wysiłku? adrenaliny ? zimnego wiatru czy? z nadmiaru piękna i zachwytu?! Jak to możliwe, że Świat potrafi być tak przeszywająco piękny, tajemniczy i jednocześnie przerażający? Czy jest coś doskonalszego w fotografii krajobrazu niż oddanie namiastki uczucia, wrażliwości i zachwytu jakiego doświadczył fotograf w momencie robienia zdjęcia, kiedy czas na chwile się zatrzymał? W dobie fotografii, gdzie gonitwa za modą i techniką wizualną spycha treść i emocje na drugi plan...fotografia oddająca piękno przyrody i wszechświata robi na mnie największe wrażenie. Owszem jest tu i dobry kadr, dobrze rozmieszczone linie prowadzące, świetny warsztat i styl..., ale oprócz tego jest to nieuchwytne "coś"!
Kończąc ten przydługi komentarz, który trochę mi się rozrósł i postanowiłem go wrzucić jako "analizę", ale raczej analiza to nie jest w pełnym rozumieniu tego słowa.... pozostaję mi jeszcze jakiś czas popatrzeć na doskonałe ośnieżone szczyty, pieszczone księżycowym blaskiem i światłem odległych gwiazd, chcę wierzyć, że dane mi będzie ujrzeć podobny widok na własne oczy i "zatracić" się w nim...