nie ma co czarować :) w zakresie wrażliwości estetycznej zazwyczaj mijamy się z Autorem szerokim łukiem. Uważam, że za bardzo przywiązał się do jednej stylistyki, którą ciągle powiela w sposób niezmienny i uparty. Prawo każdego twórcy, ostatni rzucę kamieniem bo też robię tak żeby mi się podobało i jeżeli spodoba się jeszcze komuś to zawsze miło; ale robienie w kółko tego samego bardzo szybko by mi się znudziło. Tutaj kompozycja jest ok, kolory natomiast bardzo ok- ożywiły kadr, przyprawiły go, opowiedziały historię. Moim zdaniem ta historia jest jest o Peru.
Musze zabrać głos w sprawie analizy, bo uważam przedstawione w niej "zarzuty" za wyjątkowo krzywdzące.
Jestem pierwszy, który krytykuje wstawianie tych samych zdjęć z lekkim przekadrowaniem, zmiana tonacji, dodaniem tekstury itp. Uważam, to właśnie za powielanie stylistyki w sposób niezmienny i uparty.
Ale czym innym jest odgrzewanie tego samego kotleta, a czym innym jest wykorzystywanie wypracowanego (co z tego ze tego samego) efektu do prezentowania bądź co bądź rożnych kompozycyjnie i kolorystycznie prac. I Autor powyższej pracy od lat właśnie tak robi. Ostatnia rzeczą, którą można tym pracom zarzucić jest niezmienne i uparte powielanie czegokolwiek, a stosowany efekt nie jest motywem tylko wizualnym "napędem" tych zdjęć.
Uważam, ze oryginalność tej techniki powoduje, ze jest tak właśnie odbierana, ale jest to niesprawiedliwy zarzut.
Idac takim tropem, ktoś w końcu mi zarzuci, ze uparcie i w kolko chodzę po Londynie, w dodatku po tych samych ulicach i na dodatek prace prezentuje w BW. Toż to dopiero można się szybko znudzić.
Z przekąsem mogę autorowi analizy przekazać, ze tak częste fotografowanie mężów stanu z Wiejskiej tez bardzo szybko by mi się znudziło :)
brownsville jest czymś innym kreatywne wykorzystywanie sprawdzonej techniki, a czymś całkiem innym robienie zawsze wszystkiego identycznie. Ty chodząc po Londynie zmieniasz miejsca, prawdopodobnie parametry zdjęć, być może obiektywy, niewykluczone również, że do robienia zdjęć używasz różnych rządzeń (ja jak nie mam aparatu to czasem fotografuję telefonem, a i projekty wykonane kamerą internetową mam na koncie). Ja owszem, specjalizuję się w politykach z powodów zawodowych ale za każdym razem robię zdjęcia dopasowując narzędzia, obiektywy i podejście do okoliczności. Poza tym jak pewnie zauważyłeś intensywnie robię zdjęcia naukowe (portrety, aparatura, idee), jakiś czas temu został wydany mój album o architekturze, a i krajobrazami nie pogardzę. Uskuteczniam też zdjęcia bardziej twórcze, mniej dosłowne- projekty kreatywne, jako oderwanie się od codzienności. Sporadycznie zdarza się też, że trafię na tak zwaną ściankę w kinie albo teatrze. Czy możesz powiedzieć, że robię ciągle to samo? :D Autorze, napisałeś, ze Cię sponiewierałem, niesłusznie. Przede wszystkim wyjaśniłem skąd różnice w odbiorze Twoich prac. Bez tego wyjaśnienia mógłbyś nazwać mnie hejterem, wtedy uskuteczniałbym krytykanctwo dla czystej przyjemności krytykowania, a przecież tak nie jest. Z przyjemnością patrzę na niektóre z Twoich prac, chociaż faktycznie moim zdaniem zjada je monotonia i większość do mnie nie trafia. Cieszyłbym się jak dziecko gdybyś czasem zrobił coś innego, być może nasza wymiana zdań zmotywuje Cię do trochę większej odwagi w eksperymentowaniu z innymi rodzajami zdjęć. Oczywiście możesz stwierdzić, że chcę Ci tylko dopieprzyć, obrazić się i przeżywać moją wrodzoną szorstkość. Możesz również spróbować spojrzeć na temat z pewnego dystansu i zastanawiać się na ile to co piszę jest przydatne. Świat jest moim zdaniem zbyt ciekawy żeby nie dać mu szansy :) Jeżeli ułatwi Ci to przyjęcie mojej opinii jako monetę niekoniecznie złą, potraktuj to jak wyzwanie w ramach poszukiwania. Ja będę Ci kibicować, szczerze i bez odrobiny przysłowiowego dziegciu, z entuzjazmem i merytorycznie; i mam jakieś takie podskórne poczucie, że się uda. Z Twoich prac wybrzmiewa delikatność i estetyka (nie moja, ale niezaprzeczalna) oraz brak motywacji do poszukiwania innych form wyrazu. Zaryzykuj :)
Szanowny Panie Grzegorzu, dziękuję za analizę, czas i chęci temu poświęcone. Ale jej nie polecam. Zajął się Pan głównie sponiewieraniem autora, poświęcając zdjęciu jedno, ostatnie zdanie. Jeżeli chciał mi Pan dopieprzyć - to się Panu udało.
Panie Grzegorzu, wdzięczny jestem za zaangażowanie i chęć sprowadzenia mnie na tory eksperymentowania. Doceniam to. Szczerze i z szacunkiem. Ale prawdę powiedziawszy nie mam specjalnej ochoty na eksperymenty. Może z racji wieku (moi synowie są w Pana wieku), może ograniczonej różnymi problemami wyobraźni.
Nie widzę potrzeby, nie czuję chęci publikowania tutaj kolejnych zdjęć. Byłyby podobne. Pewnie mi to minie.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Zastanawiałem się nad jakimś błyskotliwym komentarzem dotyczącym twojej determinacji w stawianiu mi brązowych gwiazd, ale tak prawdę mówiąc, w dupie już to mam
Zdjęcie jest anonimowe także nie wiem jakiego autora oceniam . A jeśli tak sobie już szczerze rozmawiamy to wg mnie to zwykły gniot . nie używając określeń powszechnie uważanych za brzydkie
Nie daj im satysfakcji i nie pozwól sobie coś wmówić. Rób swoje i pomyśl o tym, ze dla niektórych sztuka może być ograniczona lub nie zrozumiała. Skup się na odbiorcach którzy doceniają to co robisz i Cię wspierają. Nie musisz nikomu nic udowadniać, masz ogrom wiedzy, nadwrażliwość, która cechuje prawdziwych i wyjątkowych artystów. W naszym wieku piękne jest to, ze my już nic nie musimy nie ciśniemy na kasę a robimy zdjęcia bo to kochamy
Szanowny Autorze, myślę ze najlepszy (choć może nie błyskotliwy) komentarz dla Twojego ulubionego oceniającego, można ułożyć z jego nick'a...wystarczy dodać parę literek ;)
Andrzeju,
Twoje prace są wyjątkowe i dobrze o tym wiesz.
A że nie wszystkim się podobają...cóż, nie muszą, taki przywilej odbiorcy. Natomiast nie powinno to w żadnym zakresie wpływać na Twoją twórczość, bo przywilejem Autora jest wybór tematu i techniki.
Serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejne prace.
I tak się właśnie kończy wypowiadanie własnego zdania na temat czyjejś pracy kolega brownsville nawet już zmienia inaczej postrzegającym nazwy nicków na obraźliwe... Brawo jedziemy teraz po spd. Powiem Ci tak brownsville, walczyłeś o anonimowość w ankiecie i fajnie że wywalczyłeś, będzie nas bronić przed takimi jak Ty, Andrzeju masz wiernego obrońcę, który jest jednak niestety twoim przeciwieństwem, lubi obrażać.
@Jagger, niestety nie wychodzi mi nic blyskotliwego po dodaniu literek do Twojego nicka, wiec pozostaje mi tylko przekazac Ci moj pierwotny pomysl. Ten z "spd".
Sanowni koledzy i koleżanki , nie zabierajcie nikomu prawa do głoszenia własnych sądów, własnych ocen itp. i nie idźcie też z prądem ........jeden powie złoto i reszta bezwiednie to powtarza . jeszcze raz apeluje więcej dystansu do świata do siebie i do swojej twórczości a wszyscy będziemy zdrowsi.
Spd cyt: jeszcze raz apeluje więcej dystansu do świata do siebie i do swojej twórczości. No co Ty!!! Ja na ten przykład robię tylko niesamowicie rewelacyjne fotografie i zupełnie nie pojmuję czemu mi do ciemni trafiają. NIE ZGADZAM SIĘ z SPD ;)
A tak poważnie to dobrze, ze nie trzaskamy wszyscy takich samych zdjęć bo wtedy to dopiero byłaby nuda.
akrims :))))) wyobraź sobie, że nagle wszyscy spotykamy się w Sejmie, żeby robić zdjęcia politykom. To by dopiero było ;) i tylko nie mam pewności kto by to bardziej odchorował: oni czy Wy ;P
Patrząc na tę sytuację sprzed dwóch tygodni dotarło do mnie, że nie mam przyjemności z trzymania aparatu w rękach.
Dzięki @indywidualista. Jesteś zajebiście skuteczny.
jak rozumiem Andrzeju- moja próba zmotywowania Cię do poszukiwania nowych firm wyrazu przyniosła efekt odwrotny od zamierzonego? Zamiast rozbudzić w Tobie motywację- zniechęciłem do aktywności... nie to było moją intencją. Ale wiesz: z drugiej strony czasem robimy coś z rozpędu- ja tak miałem z malowaniem. Kilkanaście lat tworzenia zakończyło się nagle kiedy zrozumiałem, że jedynie powtarzam to co wcześniej wielokrotnie robiłem, i że próby robienia czegoś nowego kończą się niepowodzeniem. Niby tworzyłem ale odtwórczo. (...) Nie chciałem być tą przysłowiową kroplą Twojej twórczości ale może Twoje puzzle były już ułożone? Czasem tak bywa, że dochodzimy do miejsca w którym można otworzyć inne pudełko z nową układanką albo przerzucić się na klocki i ewentualnie do puzzli wrócić kiedy klocki się znudzą? Wszystko przed Tobą, jesteś młody na tyle na ile sobie pozwolisz i metryka nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. To Ty decydujesz w jakim miejscu swojej pracy twórczej jesteś: póki starcza oddechu póty jest szansa na ewolucję :) trzymam kciuki
Nie mam zamiaru dociekać na ile szczere były Twoje zamiary i słowa. Nie czas i nie miejsce na to. Czy coś uda mi się zmienić - nie wiem - nie teraz i nie tutaj.
Może i dobrze się stało. Przy okazji etap Fotoferii zamyka się.
nie bardzo wiem co odpowiedzieć. Co do zasady jak mi coś nie pasuje to o tym piszę albo mówię. To zresztą działa w obie strony, ja też nie potrzebuję nieszczerych zachwytów. Ci którzy na to liczą są płytcy i sami sobie ograniczają horyzonty. Najbardziej wartościowa interakcja dla każdego autora, jest wtedy kiedy może z niej wyciągnąć coś dla siebie, poznać inny punkt widzenia, nabrać zdrowego dystansu. Jeżeli ja zrobię jakąś kaszanę a nikt mi o tym nie powie, i ja tego nie poczuję jako autor, skąd będę wiedzieć czy aktualny kierunek działań ma sens?? Dlatego lepiej wrzucać pliki np na fotoferię niż na grupy facebooka, bo tam wszyscy uprawiają samogwałt
Jestem pierwszy, który krytykuje wstawianie tych samych zdjęć z lekkim przekadrowaniem, zmiana tonacji, dodaniem tekstury itp. Uważam, to właśnie za powielanie stylistyki w sposób niezmienny i uparty.
Ale czym innym jest odgrzewanie tego samego kotleta, a czym innym jest wykorzystywanie wypracowanego (co z tego ze tego samego) efektu do prezentowania bądź co bądź rożnych kompozycyjnie i kolorystycznie prac. I Autor powyższej pracy od lat właśnie tak robi. Ostatnia rzeczą, którą można tym pracom zarzucić jest niezmienne i uparte powielanie czegokolwiek, a stosowany efekt nie jest motywem tylko wizualnym "napędem" tych zdjęć.
Uważam, ze oryginalność tej techniki powoduje, ze jest tak właśnie odbierana, ale jest to niesprawiedliwy zarzut.
Idac takim tropem, ktoś w końcu mi zarzuci, ze uparcie i w kolko chodzę po Londynie, w dodatku po tych samych ulicach i na dodatek prace prezentuje w BW. Toż to dopiero można się szybko znudzić.
Z przekąsem mogę autorowi analizy przekazać, ze tak częste fotografowanie mężów stanu z Wiejskiej tez bardzo szybko by mi się znudziło :)