Jak mawia klasyk, oczywistą oczywistością jest świetny tytuł dopełniający fotografię. Samo zdjęcie nie zrobiłoby takiego wrażenia jak jego kompilacja z podpisem. Warto zwrócić uwagę, że autor wyłuskuje sprytnie na pierwszy plan wszystkie ważne dla tego opowiadania elementy i to w odpowiedniej kolejności. Bohater mówiący domyślnie "goodbye doll" zebrał na sobie najwięcej ostrości i na nim koncentruje się od razu uwaga widza. Pani, do której nawiązuje "doll" w tytule, jest umieszczona tuż przy liniach zbiegających się perspektywicznie. Linie boczne na oknie oraz linie poziome budki telefonicznej ściągają razem wzrok w przestrzeń, przy której znajduje się bohaterka. Na koniec, umieszczenie słuchawki w centrum kadru, też nie wydaje się przypadkowe, bo ostatecznie do niej, po zwróceniu uwagi na obie postacie wzrok jest ściągany.
Całościowo zatem krok po kroku autor przedstawia nam, że "goodbye doll" mówi pan do pani przez telefon. Niby banalne, ale w tych małych szczegółach wg mnie tkwi kunszt fotografii.
Tu też jestem za publikacją,
jest opowieść, i mimo iż odrobinę brakuje mi twarzy postaci, to odnoszę wrażenie, że jej brak jest celwoym czynnikiem opowieści,
wspaniała plastyka i klimat na plus... :)
Całościowo zatem krok po kroku autor przedstawia nam, że "goodbye doll" mówi pan do pani przez telefon. Niby banalne, ale w tych małych szczegółach wg mnie tkwi kunszt fotografii.