Autor: jan_kawa
Data publikacji: 2018-03-22
Kategoria: Architektura
Odbiór zdjęcia
Odsłon
12866
Komentarzy
49
Ulubionych
1
Analiz
1
Oceny i wyróżnienia
Liczba ferii
153
Kontra
0
Publikacja w FB
NIE
Dane techniczne
Technika
-
Format
-
Aparat z pojemniczka po kliszy, ekspozycja 26.08.2017-18.03.2018, papier Maco Matt. Widoczne wszystkie etapy dobudowywania pięter które obecnie zasłaniają koło widokowe znajdujące się za budową oraz duchy dźwigów.
Pewnie też tak macie, że od czasu do czasu traficie na fotografię, która was zatrzymuje i po prostu wbija w fotel, wali prosto między oczy tak mocno, że ciężko się pozbierać. Zostaje w pamięci, sprawia, że cały dzień jest jakiś inny. Knock out.
No więc to jest ta fotografia, to jest ten dzień. Leżę na podłodze i próbuję wstać. Nie potrafię.
Fotografia otworkowa. Zawsze podziwiałem osoby, które się nią zajmują, od zawsze obiecuje sobie, że sam spróbuję, ale do tej pory się nie udało. Tylko ci co spróbowali wiedzą, ile wysiłku potrzeba, aby po wywołaniu otrzymać jakikolwiek obraz, a co dopiero obraz, który coś do nas mówi.
Zaprezentowana fotografia to otworek ekstremalny. Papier schowany do pudełka na siedem miesięcy. Koniec lata, jesień, zima i początek wiosny. Przeróżne warunki klimatyczne. Czy pudełko nie straci szczelności? Czy papier nie zamoknie? czy się nie prześwietli? Siedem miesięcy czekania. I w końcu ten upragniony moment. Zdjęcie aparatu ze słupa, nasypu, ściany (gdziekolwiek był), ciemnia, otwarcie pudełka - papier cały! Jest dobrze! Wywoływanie....
Efekt - jak już pozwoliłem sobie określić wcześniej - brak słów, podziw, zachwyt, naprawdę nie potrafię opisać co czuję, patrząc na ten obrazek.
Fotografia świetnie skadrowana, z mocnymi punktami, dynamiką, historią. Jest ostrość, o którą w otworkach tak trudno. Trasy, którymi podąża słońce - klasyka. Budowa apartamentowców, których powstawania jesteśmy świadkami - wisienka na torcie.
Kończę... jestem wyprany emocjonalnie do końca dnia. Do autora zgłoszę się z zapytaniem czy sprzeda mi wydruk tej fotografii.
Gratuluję, szanuję, nigdy nie zapomnę tego widoku.
Piękny otworek! Zazdroszczę! Od dawna sobie obiecuję, że spróbuję, ale jakoś takoś... :). Powinno być ZD moim skromnym zdaniem. Jest historia, jest kadrowanie, jest ostro i wyraźnie jak na pinhole. I to wszystko z pudełka, gdzie nie ma wizjera, żeby sprawdzić czy wszystko gra. Dla mnie fotografia jedna na milion. Cudo! Niskie ukłony i szacun! Gratuluję!
No więc to jest ta fotografia, to jest ten dzień. Leżę na podłodze i próbuję wstać. Nie potrafię.
Fotografia otworkowa. Zawsze podziwiałem osoby, które się nią zajmują, od zawsze obiecuje sobie, że sam spróbuję, ale do tej pory się nie udało. Tylko ci co spróbowali wiedzą, ile wysiłku potrzeba, aby po wywołaniu otrzymać jakikolwiek obraz, a co dopiero obraz, który coś do nas mówi.
Zaprezentowana fotografia to otworek ekstremalny. Papier schowany do pudełka na siedem miesięcy. Koniec lata, jesień, zima i początek wiosny. Przeróżne warunki klimatyczne. Czy pudełko nie straci szczelności? Czy papier nie zamoknie? czy się nie prześwietli? Siedem miesięcy czekania. I w końcu ten upragniony moment. Zdjęcie aparatu ze słupa, nasypu, ściany (gdziekolwiek był), ciemnia, otwarcie pudełka - papier cały! Jest dobrze! Wywoływanie....
Efekt - jak już pozwoliłem sobie określić wcześniej - brak słów, podziw, zachwyt, naprawdę nie potrafię opisać co czuję, patrząc na ten obrazek.
Fotografia świetnie skadrowana, z mocnymi punktami, dynamiką, historią. Jest ostrość, o którą w otworkach tak trudno. Trasy, którymi podąża słońce - klasyka. Budowa apartamentowców, których powstawania jesteśmy świadkami - wisienka na torcie.
Kończę... jestem wyprany emocjonalnie do końca dnia. Do autora zgłoszę się z zapytaniem czy sprzeda mi wydruk tej fotografii.
Gratuluję, szanuję, nigdy nie zapomnę tego widoku.